Do smutku, do rozmyślań, do listopadowego ponurego niedzielnego popołudnia...
i oczywiście do dobrej książki.
Idealnie pasuje do dzieł W. Myśliwskiego, w których ostatnio się zaczytuję...
Myślę, rozmyślam... i w dalszym ciągu nie umiem podjąć decyzji...
Czuję się rozerwana, jakby jakieś dwie siły ciągnęły mnie każda w swoją stronę... czasami jest to przyjemne, daje siłę do walki, ale czasami tak nieznośnie boli...
Spokój, do którego tak długo dążyłam - został zaburzony...
Radość, którą przez chwilę czułam - umarła nie zdążywszy się rozwinąć bardziej...
Co pozostało?
Pustka...do której idealnie pasuje owe czerwone wino...
I czasem słowa : "Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń- wzruszenie ramion".. wydają się tak bardzo prawdziwe...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz