Była cisza...
Była rozmowa, były miłe słowa... mnóstwo miłych słów...wydawało się, że wszystko wróciło do normy...jednak kilka dni później wszystko się skończyło.
Ściana milczenia, a co gorsze obojętności... zaciskam zęby żeby nie powiedzieć nic,żeby przyjąć to tak jak postanowił. Zerkanie na telefon jest jednak silniejsze ode mnie.
Brakuje mi go, jego żartów, jego smsów, spędzonych razem chwil...
Najchętniej bym popłakała... a nie umiem, nie mogę, nie mam już łez..
Może pisana jest mi samotność?
I w chwili obecnej bardziej skłaniam się ku opcji: początek końca.. czego? mnie, moich uczuć... dotychczasowego życia...
Zaszywam się z książką i kubkiem kawy żeby nie myśleć za dużo..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz