niedziela, 8 grudnia 2013

Niedzielnie...

Kolejna niedziela w towarzystwie Woody`ego Allena... tym razem jednak bez czerwonego wina, które nie tak dawno straciło smak....
Zupełnie nie wiem czemu...
Pierwszy i ostatni wolny dzień tego tygodnia...
Wolne chwile od pracy najczęściej spędzone w książkach lub ostatnio w siłowni, która staje się małym nawykiem....
Biegając na bieżni, obserwując niewielkie płatki śniegu za oknem i ludzi chodzących po ulicach- odprężam się. W słuchawkach utwory Chopina... genialnie się przy tym biega... nie myśli o niczym...

Zaczynam lubić ból ciała, przynajmniej wiem,że żyję... a nie wegetuję....

Najwyższy czas zakończyć niektóre sprawy. Jedna już za mną... została jeszcze jedna... narazie dojrzewam do podjęcia decyzji...
Ale już niedługo... bo za dużo energii kosztuję mnie zachowywanie się inaczej niż do tej pory...
Wszystko narasta w środku, więc narazie rozładowują to biegając.... ale boję się, że któregoś dnia to nie wystarczy...  i wtedy wybuchnę... i schemat się powtórzy...

Co zrobić żeby wino odzyskało utracony smak?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

...

I zrobiło się jakby ciszej.. Jakby bardziej pusto...