sobota, 2 maja 2015

wolne... wolno..powoli...

Tydzień "urlopu" minął niewiadomo kiedy... odpoczęłam... zwolniłam tempo... na dobre mi to wyszło.
Poranne bieganie, powoli, niespiesznie kiedy inni pędzą do pracy pozwoliło docenić owe poranki.
Nadrobiłam zaległości książkowe...
Poeksperymentowałam w kuchni...
Przemyślałam kilka spraw...
i najważniejsze ,że zwolniłam... wreszcie... tylko na jak długo?...na chwilę krótką, o której szybko zapomnę...
Chciałoby się powiedzieć "byle do września i wyjazdu"... ale nie powiem tak, bo nie chce "byle jak"... chce w pełni i powoli :)
Chce "jakoś"...
16 maja wyzwanie... czy podołam? Mam nadzieję, że tak... niech to będzie prezent na zbliżające się okrągłe urodziny...
Wolno... powoli.. jeszcze dziś...

...

I zrobiło się jakby ciszej.. Jakby bardziej pusto...