Tydzień "urlopu" minął niewiadomo kiedy... odpoczęłam... zwolniłam tempo... na dobre mi to wyszło.
Poranne bieganie, powoli, niespiesznie kiedy inni pędzą do pracy pozwoliło docenić owe poranki.
Nadrobiłam zaległości książkowe...
Poeksperymentowałam w kuchni...
Przemyślałam kilka spraw...
i najważniejsze ,że zwolniłam... wreszcie... tylko na jak długo?...na chwilę krótką, o której szybko zapomnę...
Chciałoby się powiedzieć "byle do września i wyjazdu"... ale nie powiem tak, bo nie chce "byle jak"... chce w pełni i powoli :)
Chce "jakoś"...
16 maja wyzwanie... czy podołam? Mam nadzieję, że tak... niech to będzie prezent na zbliżające się okrągłe urodziny...
Wolno... powoli.. jeszcze dziś...